Jesteś tutaj: Home » Adventure Team » Dzień smaków i opowieści

Dzień smaków i opowieści

Jaki smak ma Brandenburgia? By to sprawdzić, ekipa Traveler Adventure Team odwiedziła miejsca z imponującymi tradycjami.

Po noclegu w gorącym klimacie parku rozrywki Tropical Islands ruszyliśmy w dalszą drogę. Wewnątrz ogromnej hali wciąż panują iście karaibskie temperatury, jednak przez noc na zewnątrz zdążyło się ochłodzić. Ubrania termoaktywne Brubeck wyrównały nam na szczęście te różnice.

Pierwszy przystanek to gospoda Gasthaus Forsthaus w miejscowości Waldsieversdorf. Jej specjalnością są potrawy z leśnych owoców oraz mięs, szczególnie dziczyzna oraz lody o smaku… jeżynowym! Te ostatnie szczególnie przypadły do gustu ekipie TAT, szczególnie, że smak niezbyt często pojawia się w ofertach lodziarni. Leśna gospoda zaoferowała nam jeszcze jedną atrakcję, przesympatycznego kota, który przywitał podróżników i sprawił, że serca części z nich stopniały znacznie szybciej niż lody na talerzu.



Zamek pełen historii

Następna kropka na naszej mapie to nieduża miejscowość Neuhardenberg. Znajduje się tutaj piękny zespół parkowo-pałacowy, którego korzenie sięgają połowy XVIII wieku. Obecnie znajduje się tutaj centrum kultury, które przez cały rok zaprasza do siebie artystów muzyki, teatru oraz ciekawych gości na wykłady i panele dyskusyjne. Wraz z centrum działa tu także hotel o wyjątkowo wysokim standardzie. Na potrzeby jego utworzenia przebudowano budynek dawnych stajni. Ładna bryła z „falującymi” na oknach dachówkami zachowała swój kształt, jednak wnętrze przebudowano na potrzeby hotelowe.

Posiadłość Neuhardenberg to kilka budynków, z których najbardziej wyróżnia się nieduży zameczek w centralnej części. Pierwszymi właścicielami tego miejsca była rodzina Prittwitzów. Pochodzący z niej Joachim Bernhard von Prittwitz otrzymał ją od Fryderyka II za uratowanie mu życia podczas bitwy pod Kurowicami. W 1801 miejsce to zostało zniszczone przez pożar, jednak wkrótce odzyskało dawny blask dzięki młodziutkiemu architektowi. Studiujący jeszcze wtedy Karl Friedrich Schinkel otrzymał zadanie odbudowy zniszczonego zameczku i innych budynków. Zrobił to idealnie, nadając posiadłości piękny neoklasyczny charakter. Jego dziełem jest także znajdujący się tutaj kościółek z wymalowanymi na suficie 6260 gwiazdami (tak jest, ktoś to naprawdę policzył!).

Neuhardenberg przez lata trafiał to znów do pruskiej korony, to do kolejnych właścicieli. W latach czterdziestych XX wieku Carl-Hans Graf von Hardenberg spotykał się tutaj z Clausem von Staufenbergiem i uczestniczył w przygotowywaniu zamachu na Adolfa Hitlera. Po fiasku zamachu ziemię skonfiskowano, a samego von Hardenberga umieszczono w obozie koncentracyjnym Sachsenhausen. Tam mężczyzna zaprzyjaźnił się z innym więźniem – Polakiem. Marian Sobkowiak opiekował się z początku niemieckim szlachcicem, który obiecywał, że po zakończeniu wojny przyjmie go w swojej posiadłości. Polak nie wierzył w historie magnata, jednak gdy po latach dotarł do Neuhardenbergu przekonał się, że opowieści o zamku i pięknej posiadłości są prawdą. Pan Sobkowiak żyje do dziś, przez dekady angażował się w proces polsko-niemieckiego pojednania. Co roku odwiedza posiadłość.

Historii związanych z tym miejscem jest znacznie więcej, ale zostawię je dla Was do odkrywania. Żeby rozbudzić apetyt wspomnę tylko, że eksplorując kościół warto zapytać o znajdujące się wewnątrz ołtarza serce – bijące niegdyś w piersi mieszkającego tu kanclerza von Hardenberga (negocjował w imieniu Prus podczas Kongersu Wiedeńskiego), oraz o dzieje miejscowości w czasach NRD – to naprawdę ciekawe opowieści!

Dobra historia najczęściej powoduje wzmaganie się apetytu, w Neuhardenberg nadszedł dla nas czas próby. Po pysznym i obfitym obiedzie w leśnej gospodzie część z nas nie miała za wiele miejsca na to co miało nadejść. Jednak gdy na stole pojawiły się delikatne kotleciki wieprzowe ze świeżymi szparagami oraz deser w postaci rabarbarowej tarty – kapitulowaliśmy pod naciskiem własnego łakomstwa. Warto odwiedzić Niemcy w sezonie szparagowym, a kuchnia zamkowa w Neuhardenberg przebiła wszystkie inne, jeśli chodzi o jego doprawienie – coś fantastycznego!

Noc to czas ładowania baterii – naszych w wygodnych łóżkach i naszych urządzeń mobilnych z pomocą powerbanków VARTA. A jutro ostatni dzień TAT w Niemczech i wizyta we Frankfurcie!

B G

Fot. Iwona El Tanbouli Jabłońska, Jeremiasz Gądek