Jesteś tutaj: Home » Adventure Team » Sztuczne jeziora, sztuczne tropiki, prawdziwe emocje

Sztuczne jeziora, sztuczne tropiki, prawdziwe emocje

Brandenburgia to nie tylko Berlin, wielkie zakłady przemysłowe i kopalnie. To także fascynująca opowieść o tym jak człowiek, który wcześniej eksploatował przyrodę do granic, nagle zmienił kurs. Traveler Adventure Team poznało zupełnie inne oblicze tego regionu!

Niedługo po śniadaniu ruszyliśmy nad jedno z około 30 jezior krainy Pojezierza Łużyckiego. Kiedyś był to region wydobycia węgla brunatnego, ogromne połacie terenu zostały zupełnie zniszczone i zamienione w piaszczystą pustynię podczas pozyskiwania tego surowca. Jednak w drugiej połowie XX wieku rozpoczęto prace nad zmianą oblicza tego miejsca. Przez lata kolejne wyrobiska były zalewane wodą, przede wszystkim Czarnej Elstery, dzięki czemu wytworzyło się piękne pojezierze, na którego brzegach  odradza się przyroda.

Ekipa Traveler Adventure Team mogła na własne oczy zobaczyć jak piękny efekt udało się uzyskać. Dzięki uprzejmości lokalnej wypożyczalni zostaliśmy wyposażeni w rowery, dwa charakterystyczne „odwrócone” trójkołowce oraz pojazd Segway. Wraz ze sprzętem pojawił się Heinz, nasz dzisiejszy przewodnik, a zarazem człowiek urodzony i wychowany w regionie, prawdziwa kopalnia wiedzy.

Pojezierze Łużyckie oferuje doskonałą infrastrukturę rowerową – od wypożyczalni sprzętu, przez jego serwis, aż po same ścieżki rowerowe. Standardem jest tu asfaltowa droga dla rowerów, a gdy szlak zlewa się z drogą dla samochodów zawsze można liczyć na wymalowane pasy dla dwóch kółek po obu stronach szosy. To, co jednak jest najlepsze to oczywiście widoki. Jeziora są wyjątkowo malownicze, niektóre charakteryzują się pięknym kolorem błękitu przechodzącego w żywą, jasną zieleń. Nasz przewodnik wytłumaczył nam, że to nie przypadek. Woda w tych zbiornikach ma za małe pH by mogło rozwijać się tam życie, dlatego wsypuje się tam tlenek wapna, a on oprócz poprawy pH wody nadaje jej wyjątkowy kolor. Efekty już widać, bo w części jezior już zadomowiły się na stałe przeróżne gatunki ryb (tak, można wędkować!).

Pomiędzy zbiornikami gotowymi, a dopiero zalewanymi lub przygotowywany znajdują się kanały i śluzy. W niedalekiej przyszłości będzie można zwiedzić na jachcie całe Pojezierze bez konieczności schodzenia na ląd. Inna sprawa, że warto to zrobić, choćby dla monumentalnej wieży widokowej Rostiger Nagel, przypominającej słynny monolit z „Odysei kosmicznej” Stanley’a Kubricka. Ten niesamowity obiekt to pozostałość po ciekawej akcji z początku XXI wieku, gdy lokalni urzędnicy sprowadzili architektów krajobrazu oraz artystów, by ci opowiedzieli im co można zrobić w tym odradzającym się miejscu.

Pływające pączki

Na 27-kilometrowej trasie zaliczyliśmy istotny przystanek nad Geierswalder See. Piękne jezioro leży na granicy Saksonii i Brandenburgii, a znajdująca się na jego brzegu marina pod latarnią morską oferuje możliwość popływania… pączkiem. To zupełnie okrągła łódź napędzana silnikiem, która w centralnej części ma grill przystosowany do przygotowywania jedzenia w trakcie pływania. Grillowana karkówka na środku jeziora? Wierzcie nam, smak jest wyjątkowy. Może to wiatr, może woda, ale na wodzie naprawdę wszystko smakuje lepiej. Taki BBQ-Donut zabiera na pokład około 10 osób, które siedząc dookoła grilla mogą rozmawiać, jeść i podziwiać widoki z wody.

Rekultywacja regionu przynosi skutki. Nad jeziorami pojawiły się między innymi żurawie, a w lasach zaobserwowano wilki, które przybyły tu najprawdopodobniej z Polski.

Pod kopułą

Szybki i bezpieczny przejazd naszymi Skodami w kolejne miejsce jedni wykorzystali by podładować aparaty i kamery powerbankami VARTA, inni żeby chwilę się przespać. Brandenburskie słońce towarzyszyło nam przez całą trasę rowerową, więc trudno się dziwić, że miękka kanapa Kodiaqa zadziałała potem  jak kołyska.

Następny przystanek to parking przed kolejną gigantyczną konstrukcją. Tym razem to hangar, w którym niegdyś produkowano sterowce. Olbrzymia, dominująca nad horyzontem kopuła ma 107 metrów wysokości, 210 m szerokości i 360 m długości. Do jej zbudowania użyto aż 82 ton śrub!

Wewnątrz znajduje się otwarty w 2004 roku park rozrywki Tropical Islands. To kompleks basenów, infrastruktury spa, restauracji, pokoi i namiotów do nocowania, sklepów oraz atrakcji dla dzieci – wygląda niczym miasteczko z tropikalnej wyspy przeniesione pod gigantyczną stalową kopułę. Miejsce jest bardzo popularne także wśród Polaków, język polski znajdziecie tam nie tylko na ulotkach, ale także oznaczeniach miejsc i atrakcji.

Spośród dziesiątek atrakcji tego miejsca wyróżnia się możliwość lotu balonem ponad kompleksem i oglądanie z góry tropikalnych wysp zamkniętych pod kopułą. Tropical Islands jest czynne przez cały rok, nawet w zimie można chodzić po jego powierzchni w kostiumach kąpielowych – zawsze jest ciepło!

Tu właśnie ekipa Traveler Adventure Team „zwinęła żagle” w urządzonych na karaibską modłę pokojach. Schłodzeni w wodzie basenów szykujemy się do następnego dnia wyprawy.

B G

Fot. Iwona El Tanbouli Jabłońska, Jeremiasz Gądek